Read English Version
See Pictures

Chciałabym opowiedzieć Wam o Wilnie, niewielkiej miejscowości, w której często bywam. Jest to miejsce szczególne. Wyjątkowe w pewnym sensie dla mnie, dla mojego męża, ale przede wszystkim dla Polaków. Jest to pierwsza polska osada w Kanadzie.

Przyjechałam do Kanady, w miejsce odległe od dużych miast, gdzie – jakby się wydawało- trudno spotkać człowieka, a rodaka jeszcze trudniej. Jednak- wbrew pozorom – nie jestem tu jedyną Polką na Obczyźnie. Można tu znaleźć wiele śladów polskości i dlatego warto się tu zatrzymać, przemierzając kanadyjskie drogi.

W żyłach mojego męża płynie polska krew. Słyszałam kilka historii o jego przodkach, które trudno było mi poukładać w spójną całość. Jednak w naszym domu jest coś szczególnego, a mianowicie książka, która opisuje emigrację jego rodziny, pierwsze kroki Polaków na nowej ziemi, zawiera wiele zdjęć, notatek i informacji z tamtego czasu.

Mój mąż jest szóstym pokoleniem żyjącym w Kanadzie. Książka opisuje dzieje jego przodków ze strony mamy. Jego pradziad wraz ze swoją żoną i czwórką dzieci (najmłodsza córka –praprababcia mojego męża- miała wtedy rok) opuścił Kalisz na Kaszubach w 1859r. i przez Szczecin dotarł do Hamburga, skąd statkiem żaglowym udał się do Kanady. Decyzja ta była efektem ogłoszenia, które opublikowano na terenie Prus. Mianowicie Kanada, której zależało na zasiedleniu ziem, oferowała oddanie 100 akrów ziemi komukolwiek, kto ma skończone 18 lat i kto przygotuje pod uprawę co najmniej 12 akrów ziemi. Był to czas, kiedy ziemie Polskie zostały wcielone do państw zaborczych, a Kaszuby zostały zagarnięte przez Prusy.

Podróż przez wzburzony ocean trwała 18 tygodni. Przez ten czas zmagali się z chorobami, przeludnieniem na pokładzie, brakiem jedzenia i brudem. Płynęli ku nieznanemu lądowi. Dotarli do brzegów USA we wrześniu 1859 r. i rozpoczęli swoją wędrówkę na północ. Do Kanady dotarli w maju 1861 r. i osiedlili się przy Opeongo Line, stanowiącym jedną z dróg kolonizacyjnych. Są to okolice Wilna. W książce można wyczytać, że krajobraz, jaki tu ujrzeli, przypominał im rodzinne ziemie. Wystarczy rozejrzeć się wokoło, by zobaczyć podobieństwo do polskich Kaszub i wiedzieć, że to prawda. Rząd kanadyjski zgodził się przydzielić im ziemie w zamian za wycinkę lasu. Mimo pięknych widoków i obecnych walorów turystycznych nie była to z pewnością kraina mlekiem i miodem płynąca.  Ziemia była porośnięta gęstym lasem, w dużej mierze skalista, a przybysze, żeby tu żyć, musieli przygotować ją pod uprawę. Korzystali z licznych na szczęście dobrodziejstw lasu i okolicznych jezior. Polacy tu przybyli (początkowo było to jedynie 16 rodzin) wspierali się wzajemnie, dodawali odwagi, wykorzystywali nabyte umiejętności i uczyli nowych metod. Brakowało maszyn i zwierząt pomocnych na roli. Pierwsze budynki nie przypominały dzisiejszych domów. Były to drewniane baraki z jednym tylko pomieszczeniem, gdzie na środku było miejsce na palenisko i otwór w dachu jako komin. Nie było wtedy żadnych szkół w okolicy, więc dzieci nie otrzymywały edukacji, pomagały w tworzeniu nowego życia w dziczy.

Nie było również polskiego kościoła, więc ludzie uczęszczali na anglojęzyczne msze, próbując jednocześnie uzyskać zgodę na przydzielenie im polskiego księdza. W roku 1875 powstała pierwsza polska kaplica, a wiernym służył ks. Władysław Dembski. To on rozpoczął budowę kościoła i to w związku z jego zasługami pierwszemu urzędowi pocztowemu nadano nazwę Wilno (było to miejsce jego narodzin). Zbudowany kościół – niestety – spłonął w 1936 r., a na jego miejscu zbudowano nowy.

W związku z rozwojem przemysłu drzewnego, rozbudowywano drogi kolejowe. W 1894 r. kolej zaczęła jeździć przez Wilno. Niestety, w związku z powodzią w 1933 r., która uszkodziła drogi kolejowe, a kolej kanadyjska nie była w stanie sfinansować napraw, transport kolejowy w tym obszarze powoli zamierał. Trasę zamknięto ostatecznie w 1959 r.

Co pozostało po tych ludziach i na jakie polskie ślady można się natknąć na kanadyjskich Kaszubach, w okolicy Wilna?

W miejscu dawnego dworca kolejowego powstało muzeum- skansen oraz niewielki park ku pamięci pionierów kaszubskiej kultury i zabudowy. Znajdują się w nim stodoły, drewniane budynki, szopka ze starymi sprzętami. Można tam również zobaczyć tradycyjne kaszubskie stroje czy wyroby ceramiczne.  Wrażenie robią rownież kamienne płyty z wyrytymi nazwiskami pierwszych osadników oraz krótkimi informacjami o ich imigracji. Na terenie muzeum znajduje się również krzyż, który ocalał z popiołów spalonego pierwszego kościoła oraz trzy drewniane krzyże jako hołd dla polskiej tradycji stawiania przydrożnych krzyży.

Każdego roku w pierwszą sobotę maja obchodzony jest tam dzień Kaszub. Można wtedy bliżej zapoznać się z kaszubską kulturą.

Na przeciwko skansenu, po drugiej stronie drogi (Highway 60), znajduje się restauracja Wilno Tavern. W dawnych czasach, kiedy jeszcze przejeżdzały tędy pociągi, znajdował się tu hotel. W 1913 r. Frank Shulist zakupił to miejsce, które wraz z rodziną uczynił miejscem, gdzie podróżnicy, sąsiedzi i przyjaciele mogli się zatrzymać. Obecnie w restauracji można skosztować polskich gołąbków, pierogów, śledzi lub kapusty. W każdy wtorek jest zabawa z muzyką na żywo.

Na miejscu spalonego kościoła powstał nowy – Parafia Matki Boskiej Częstochowskiej Królowej Polski, gdzie do dziś ślady polskości widać na każdym kroku. Wciąż odbywają się tu polskie nabożeństwa, spotkania Polaków, słychać polską mowę i śpiew. Na ścianach stacje drogi krzyżowej podpisane po polsku i obraz „Jezu, ufam Tobie”- kopia namalowana i przywieziona z Wilna. Ludzie, którzy tu przychodzą to w dużej mierze potomkowie pierwszych osadników. Jednak nie tylko, spotkać również można Polaków, którzy właśnie tu „uciekli” od dużych miast, spędzają swój wolny czas, urlopy lub wstąpili przejazdem. Kościół znajduje się na niewielkim wzgórzu, z którego rozciąga się piękna panorama kanadyjskich Kaszub. Obok kościoła znajduje się cmentarz, gdzie na nagrobkach wiele jest polskich nazwisk.

Ok. 20 km na zachód od Wilna znajduje się miejscowość Barry’s Bay.  Można tam wypatrzyć samolot –pomnik pamięci polskiego pilota Janusza Żurakowskiego. Był on wielokrotnie odznaczany za walki podniebne w czasie II Wojny Światowej. Został jednak zapamiętany głównie jako pierwszy człowiek w Kanadzie, który przekroczył barierę dzwięku. Kiedy Żurakowski zakończył swoję przygodę z lataniem, przeprowadził się z Toronto właśnie w okolice Barry’s Bay. Zamieszkał wraz z rodziną z dala od wielkiego miasta, rezygnując z wielu udogodnień. Wybudował tam również ośrodek turystyczny.  Właśnie w tym miasteczku został utworzony park w dowód uznania dla jego zasług. Na otwarcie tego parku przybyło wiele znanych postaci. Janusz Żurakowski został również pochowany w Barry’s Bay.

Kaszuby są już od 1951 r. miejscem letnich i zimowych obozów harcerskich. Są tu stanice o takich nazwach jak np.: Karpaty, Bucze, Wadowice. Odbywają się tu zloty Harcerstwa Polskiego kanadyjskie i światowe. Z miejscem tym związny jest również polski franciszkanin oraz kapelan ZHP ks. Rafał Grzondziel. To on założył tu Młodzieżowy Ośrodek Katolicki. Odnalazł tu piękny zakątek w puszczy nad jeziorem i uczynił go miejscem obozów harcerskich, nazywając „Rafałówką”. To dzięki niemu nazwa „Kaszuby” została oficjalnie zatwierdzona przez władze Kanady. To miejsce kryje w sobie również Katedrę Pod Sosnami, leśną kaplicę z ogromnym obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, gdzie latem odbywają się msze w języku polskim. Dzięki harcerzom i ich rodzinom w okolicach ośrodka harcerskiego pojawiły się polskie domki letniskowe i latem wokół słychać polską mowę.

Z inicjatywy harcerstwa powstał również pomnik „Szarych Szeregów”, gdzie widnieje symbol Polski walczącej. Robi wrażenie, gdy w środku kanadyjskiej puszczy, na polanie natrafi się na pomnik Powstania Warszawskiego.

Odnajdziecie w okolicy przydrożną kapliczkę Matki Boskiej oraz Bramę Milenijną.

Polskie są tu nazwy dróg, gdzieniegdzie przy domach powiewają polskie i kaszubskie flagi (czasem gryf trzyma w szponach kanadyjską flagę).

O kanadyjskich Kaszubach i Wilnie pisał również Arkady Fiedler w swojej książce „Kanada pachnąca żywicą ”.

Kanada obchodzi w roku 2017 r. swoje 150 urodziny. Minęło 150 lat od powstania państwa kanadyjskiego i niewiele więcej od czasu, kiedy pierwsi Polacy przybyli na te tereny. Może to dobry moment, by się tu wybrać?

P1090688

P1090752

P1090736

P1090742

P1090737

20150927_120223

P1090731

P1090753

P1090701

20160609_140311

20160609_140926

20160710_120305     20160710_120307

P1090778

P1090768

P1090769

P109078120160609_141348   20150927_121408

I would like to tell you about Wilno – a small town, where I am very often. This is a special place. Special in some ways for my husband and me, but most off all for polish people in general. It is the first polish settlement in Canada.

I came to Canada to a place far away from cities. You would think it would be a place where it is difficult to meet a person let alone a polish person. Against all appearances I am not the only polish woman in this foreign area.  You could find many signs of polish people living here, so it is worth it to stop in this place, when you are wandering through.

In my husband’s veins is a polish blood. I heard a few stories about his ancestors which were not consistent for me and difficult to collect. Fortunately in our house there is something special. It is a book describing the emigration of his family, first steps in a new land, pictures, notices and information from this time.

My husband is 6th generation of Polish people living in Canada. The book describes his ancestor’s story (on the distaff side). His ancestor with a wife and 4 kids (the youngest daughter being my husbands great grand grandmothers mother was 1 year old at that time) left Kalisz (in the Kashub area of Poland) in 1859 and traveled through Szczecin, reached Hamburg, from there he sailed on a ship and went to North America. Their decision was an effect of an advertisement published in Prussia. Canada wanted to settle their land and offered  “one hundred acres will be given to any settler eighteen years old who will put in a state of cultivation at least 12 acres of land”.  In that time Poland was annexed by Prussia, Russia and Austria. The Kashub area became a part of Prussia.

Travelling through rough ocean lasted 18 months. In that time they struggled with overcrowding, illness, lack of food and cleanliness.   They sailed to an unknown land and arrived on the US coast in September 1859 and started their migration north. They arrived in Canada in May 1861 and settled nearby the Opeongo Line, which was one of the colonization roads. It is the Wilno area. In the book is more information about the landscape they saw in this place that reminded them of their homeland. If you just would look around, you could see the similarity to polish Kashub and would be sure it is the truth.

The Canadian government gave them land in return for clearance of the bush. Despite the beautiful landscape and current recreational amenities, it wasn’t the land of milk and honey. The ground was treed and largely rocky. If they wanted to stay in this place, they had to prepare the ground under the plough. They used many benefits of the bush and lakes around. Polish people (in the beginning it was only 16 families) supported each other, gave courage, used their skills and learnt new methods. Devices and animals were in short supply. First buildings weren’t similar to current buildings. There were wooden shanties (shacks) with only one room, where in the middle was a fireplace with a vent in the roof above as a chimney.

There wasn’t any schools around, so kids didn’t get an education. They helped in creating new life in the bush. There wasn’t any Polish church as well so the people would go to the English masses, while trying at the same time to get their own polish speaking priest. The First Polish chapel was built in 1875 and father Władysław Dembski ministered the Polish people. He started to build a church and because of him the first post office got a name Wilno (It was the place of his birth in Poland). Unfortunately the church burnt in 1936 and they built another one on the same spot.

In connection with the development of the timber industry, they built a railway. The railway went through Wilno in 1894. Unfortunately, the flood in 1933 damaged the tracks and the Canadian railway company wasn’t able to repair them so rail transport was slowly withering. Finally the railway trail was closed in 1959.

What remained after those people and what polish signs we can find in Canadian Kashub area, around Wilno?

On the spot of the aforementioned rail station is a Kashub Heritage museum in dedication to the pioneers of Kashub culture and housing.  There are barns, wooden buildings and sheds with old tools. You can see their traditional kashub costumes and ceramics. There are heritage homesteads and stones with engraved names of the first settlers and their immigration ways. In this museum is a cross salvaged from the fire that burned the first Polish parish church. There are three crosses as a tribute as a Polish tradition of crosses at crossroads. Every year on the first Saturday in May is a kashub day in the museum’s park where you can get to know the kashub culture better.

In front of the museum on the other side of road (Highway 60) is a restaurant called The Wilno Tavern. In the old days, when the railway was still there, it was a hotel. In 1913 Frank Shulist bought this place, which he and his family made a place where travellers, neighbours and friends could stop. Nowadays you can stop in and try the restaurants polish cabbage rolls (gołąbki), pierogis, herrings and sauerkraut. On every Tuesday is a party with life music.

At the place where the polish church burnt there is the parish of St. Mary our Lady of Częstochowa Queen of Poland. You can find there Polish signs to date. There are still Polish services, Polish meetings, you can hear Polish language and singing.   On the walls are stations of the Cross signed in Polish. There is a Polish painting “Jesus, I trust in You” painted and brought from Wilno (Lithuania). People who come here are largely descendants of pioneers but not only. There are Polish people who spend their free time, holidays or stop by.  The church is on the hill, from where you can see the beautiful landscape of Canadian Kashub. Next to the church is a cemetery, where on the gravestones are Polish surnames.

About 20 km from Wilno is a community called Barry’s Bay. You can find here a plane as a monument to the memory of polish pilot Janusz Żurakowski. This plane was called The Avro Arrow and was eventually sold to NATO and used as the primary shuttle for space exploration. He was awarded many times for sky fighting during World War II. However he is remembered primarily as the first man in Canada, who overstepped the sound barrier. When he quit his flying adventure he then moved from Toronto to the Barry’s Bay area. He lived with his family far away from city and resigned from many facilities. He built a tourist lodge there and in this town the people built a park as an appreciation for his acts. Many famous people came to the opening of this park. He was buried in Barry’s Bay as well.

The Kashub area has been the place of summer and winter scouting camps since 1951. You can find scout troop camps called: Karpaty, Bucze, Wadowice (polish names). Canadian and international jamborees of Polish Scouts take place there. Polish Franciscan and scouts chaplain- father Rafał Grzondziel is connected with this place. He created the Catholic Youth Centre in Canada. He found here a beautiful place in the bush on the lake and made from it, a place for scouts’ camps and called it “Rafałówka”. Thanks to him the name “Kaszuby” was officially confirmed by the government of Canada. In this place in the bush is the Cathedral in the Pines with a huge painting of St. Mary from Częstochowa, where summer masses are held in polish. Thanks to the scouts and their families in this neighbourhood, the place is filled up with polish cottages and polish language. Through the scouts initiative there was was creation called  a “Szare Szeregi” a monument dedicated to the thousands of fallen Polish scouts from “Szare Szeregi” during the Warsaw uprising. It is really impressive, when you find in the middle of nowhere, in the Canadian bush, a monument of the Polish uprising.

You can find the Chapel of our Lady of the Angels and Millennium monument of Polish Christianity.

There are Polish names of streets, Polish and Kashub flags at houses (Sometimes a griffin holds a Canadian flag in its clutches).

Polish writer Arkady Fiedler wrote about Canadian Kashub and Wilno in his book “Canada scented with resin”.

In 2017 Canada has its 150th anniversary. It has been 150 years since Confederation – since Canada started to be a country – which is around the time that the first Polish people came to this place. It might be a good moment to visit this area.

 

 

 

 

Reklamy