Read English Version
Kolejny zimowy weekend za nami. Moje mięśnie nadal wspominają te chwile aktywności. W związku z tym, że czuję się coraz pewniej na skuterze, to wyprawy ze zwiększonym stopniem trudności stają się możliwe.

Jeśli ktoś lubi leśne autostrady, to można poruszać się po przeznaczonych na to płatnych trasach. Są one specjalnie przygotowane, szerokie i wygładzone. My wybraliśmy bardziej dzikie drogi, z górki i pod górkę, pomiędzy drzewami, w głębokim śniegu. Dostarcza to dużo większej adrenaliny. Mnie pochłonęło zupełnie. Całe moje ciało, emocje, skupienie było zaangażowane w jazdę.
Pierwszy nasz sobotni cel to było dostanie się na pobliskie wzgórze. Przeciskanie się skuterem pomiędzy drzewami rozstawionymi ledwie na szerokość kierownicy, po stromym zboczu przyprawiało o lekki zawrót głowy. Tym razem tylko mój mąż dostał się na szczyt. Zbyt głęboki śnieg zatrzymał pozostałych i nawet zmusił do wyjęcia łopatki i odgarniania białego puchu, który sięgał do bioder.
Robiliśmy się coraz bardziej głodni, więc wybraliśmy się na niewielkie zamarznięte jezioro i przejeżdżając po nim na drugi brzeg, znaleźliśmy całkiem przyjemne miejsce do biwakowania.
Pisałam poprzednio o ogniskach, przy których bawimy się latem. Chciałam więc tu dodać, że zimą też to się zdarza. Tym razem byłam czynnie zaangażowana w szukanie suchych gałęzi i przede wszystkim zrywanie kory z brzozy. Dowiedziałam się przy okazji, że kora brzozy jest bardzo dobra do tego celu. Może być nawet mokra, a da się ją rozpalić. Odgarnęliśmy śnieg i w niewielkim zagłębieniu poukładaliśmy gałązki i korę brzozy. Większe i grubsze konary udało nam się połamać roztrzaskując je o wystające skałki. Dołożyliśmy je do ogniska. Później rozglądaliśmy się za patykami, które posłużyły nam do opiekania kiełbasek i … oscypków! To był taki polski akcent przy moim pierwszym traperskim zimowym ognisku.
Następnego dnia wybraliśmy się w trochę dłuższą podróż. Musieliśmy przejechać przez pobliskie jezioro. Jego powierzchnia wynosi ok. 30 km2. Przedostanie się przez nie na przełaj po lodzie jest niezwykłym przeżyciem. Szczególnie dla kogoś takiego jak ja, kto nie doświadczał mroźnych zim i nie mieści mu się w głowie, że na tak dużych i głębokich zbiornikach wodnych lód jest na tyle gruby, że przemieszczają się po nim bez problemu potężne i ciężkie pojazdy. Jezioro od środka wygląda inaczej niż z brzegu. Łatwo jest się na nim zgubić. Dlatego też, całą podróż zaplanowaliśmy tak, aby wrócić jeszcze przed zmrokiem. Zahipnotyzowała mnie ogromna przestrzeń wokół mnie, mijane małe wysepki na jeziorze, chmury śniegu unoszące się za skuterami i wzgórza w oddali, na horyzoncie, zza których wyłaniało się słońce. Mogłabym godzinami wpatrywać się w te widoki. W czasie zimy, na lodzie stawiane są małe domki rybackie, które dodają uroku i wydają mi się być czymś bardzo specyficznym dla tego miejsca i podobnych w Kanadzie. Łowiący ryby robią otwory w lodzie, używając specjalnych świdrów do lodu. Domki natomiast są dla nich udogodnieniem. Mogą tam zostawić swój sprzęt, krzesła, kuchenkę czy coś do ogrzania.
Dalsza podróż to znów było przedzieranie się prze gęsty las, niewielkie stawy i próba dostania się na kolejne wzgórze. Tym razem się udało. Co prawda chłopacy wjechali pierwsi i zjechali, co pomogło trochę ubić śnieg i ułatwiło poruszanie się. Dostałam tylko jedną radę: nie zatrzymuj się, bo utkniesz. Ruszyłam z tą myślą w głowie. Włożyłam całą siłę swoich mięśni i skupiłam uwagę na celu. Udało się! Mogę powiedzieć, że technicznie jestem pierwszą kobietą, która wjechała na to wzgórze skuterem! Ze śmiechem komentowaliśmy, że powinnam tu mieć tablicę pamiątkową.
Wracając, zaliczyłam swoją pierwszą wywrotkę. Kąt nachylenia ścieżki był zbyt duży, czego nie zauważyłam. Skuter się przechylił, a ja spadłam w śnieg. Na szczęście nic się nie stało.
Ten weekend był pełen wrażeń. Wróciłam do domu bardzo zmęczona, ale szczęśliwa. Naprawdę można polubić zimę.

wp-1486045321704.jpg
oscypki i kiełbaski
wp-1486045346591.jpg
rybackie domki
wp-1486045355155.jpg
Tak się kończą szaleństwa mojego męża
wp-1486045327898.jpg
wzgórze zdobyte

Winter attraction

Another winter weekend is behind us. My muscles still remember moments of activity. Due to the fact that I feel more comfortable skidooing, our more difficult ventures are possible.

If somebody likes a “forest expressway” then one can drive on the intended trails which you must pay for. They are prepared, wide and smoothed out. We chose wilder roads, up and down hills, between trees, in deep snow which gives you more adrenalin. It absorbed me. My body, emotions and attention were all involved in driving.

Our first Saturday goal was to get on the top of a nearby hill. We squeezed through a gap between trees, which were very close to each other, only a little wider than the width of our handlebars. It made me dizzy. This time only my husband got to the top. The deep snow stopped the remainder of us and even forced one to take a shovel out and dig in snow to get unstuck. The snow was sometimes up to our hips. We were more and more hungry so we skidooed to a little lake and we found a nice place for a fire.

I wrote last time about bonfires, when we had a party in the summer. I wanted to say that we also do it sometimes in the winter. This time I was concerned with looking for brush and small twigs and branches but most of all picking birch bark. I got to know that birch bark is very good for starting a bonfire. It can even be wet and still it is flammable. We cleared snow away and layed down branches and birch bark. We were able to break bigger and thicker branches by using a big rock to smash the wood against. We then put them to the fire. Later we were looking for sticks for roasting sausages and … oscypki! (Oscypek- it is a smoked cheese made of salted sheep milk exclusively in the Tatry Mountains in Poland. Since 2007 oscypek is a protected trade name under the EU’s rights and the recipe is protected as well. The first mention of cheese production in Poland dates back to the 15th century. Cheese is pressed into wooden forms in decorative shapes). It was a polish element in my first wild winter bonfire!

The next day we went a little farther and we had to skidoo across a nearby lake. Its total area is about 30 km2. To take a short cut across the lake is an extraordinary experience. Especially for somebody like me who has not experienced frosty winters like this. It is beyond imagination that the ice on such big and deep lakes, is thick enough to bear huge and heavy vehicles. The lake in the middle looks different than on the shore and it is easy to get lost. That’s why we wanted to come back from our trip before dark. Everything hypnotized me: infinite space, passing small islands, clouds of snow plumed from behind snowmobiles, hills on the horizon and sun emerging from behind them. I could stare at that for hours on end. In winter, fishermen have small lodges put on the ice. They add charm to this place and it seems characteristic for places similar in Canada. Fishermen make fishing holes using a special giant drill called an Ice Auger. The lodges called Ice Shacks or Ice Huts are facilities for them. They can leave there their equipment, chairs, stove or something to warm themselves up.

The main part of this farther trip was about getting through the thick forest, little ponds, and making a trail to get up on the top of another hill. This time it was successful for all of us. Although the guys got to the top first and came back to pack the trail down to help the rest of us get to the top. I got advice: don’t stop because you could get stuck. I started with this thought. I used my muscles and focused on the goal. I nailed it! Somebody said that technically I am the first woman who drove a snowmobile to the top of this particular hill. We laughed and said that there should be memorial on this hill. On our way back home I fell off the skidoo. The path was too steep and I didn’t place my body in the right way and the skidoo tipped over and I fell into the snow. Luckily no harm was done.

This weekend was full of adventure.

I came home tired but happy.

One might really enjoy winter!

Reklamy