Obszar Algonquin Provincial Park, czyli parku prowincjonalnego, przy którym mieszkam, wynosi ok. 7 tys. km2. To dwukrotnie więcej niż łączna powierzchnia wszystkich parków narodowych w Polsce.

Gęsty, ciągnący się jak okiem sięgnął las jest domem dla wielu zwierząt. Szacuje się, że ilość niedźwiedzi żyjących w parku to ok. 2000 sztuk. W Polsce – według danych z 2011 roku – populacja wynosiła jedynie 80 osobników. Różnica wydaje się ogromna, trzeba jednak pamiętać o wielkości parku.

Jak te liczby przekładają się na praktykę? W ciągu jednego lata trzykrotnie miałam wątpliwą przyjemność widzieć misie z odległości kilku metrów. Na szczęście zza szyby samochodu.

Po tych kilku niespodziewanych spotkaniach uznałam zapuszczanie się w głąb lasu za niebezpieczne. Miałam dwa wyjścia: zamknąć się w domu albo przygotować na odparcie ewentualnego ataku. Gdy zaczęłam głośno wyrażać swoje obawy, znajomi uspokajali mnie, że groźne spotkania są niezwykle rzadkie i im nic takiego nie przytrafiło się przez całe życie. Zwrócili również uwagę na to, że w okolicy nie ma grizzly, są jedynie łagodniejsze z natury niedźwiedzie czarne (baribale). Szczerze mówiąc, niespecjalnie mnie to przekonało, w związku z czym otrzymałam „bear spray”, czyli butlę z gazem. Pojemnik jest bardzo poręczny i waży ok. 300 gram. W pierwszym odruchu przyglądałam mu się nieufnie. Czy nie lepiej nauczyć się strzelać i już? Właśnie nie… Owszem poluje się na niedźwiedzie, ale co innego przygotowywać się do tego spotkania, czając się w zaroślach, a co innego natknąć się na zwierzę przypadkiem. Musiałabym mieć ze sobą odpowiednią broń i naboje, które poradziłby sobie z jego grubą skórą i tłuszczem. Noszenie przy sobie broni, która nie jest ani mała, ani lekka, uprzykrzyłoby mi spacery. Gaz w tych okolicznościach wydaje się zdecydowanie lepszym rozwiązaniem.

Przetestowałam działanie gazu, żeby wiedzieć, jak z niego skorzystać w sytuacji zagrożenia. Blokującą zawleczkę zrzucamy kciukiem i naciskamy dozownik. Wszystko wykonuje się jedną ręką. Pierwsza rada, jaką usłyszałam: „Nie pod wiatr!” … Łatwo powiedzieć! Skąd ten wiatr wieje?

Gaz ma zasięg do 10 metrów i działa podobnie jak gaz pieprzowy, tylko jest zdecydowanie silniejszy. Powinno się go używać jedynie w sytuacji realnego zagrożenia. W przypadku spotkania z niedźwiedziem w pierwszej kolejności należy po prostu po cichu się wycofać. Bez paniki, bez uciekania. Jest szansa, że nie zostaliśmy zauważeni. Wzrok nie jest niedźwiedzim atutem. Jeśli jednak sytuacja nie jest tak komfortowa i zwierzę wypatrzyło nas i do tego jest gotowe zaatakować, wtedy należy użyć gazu. Chmura gazu tworzy zasłonę, która daje nam czas na ucieczkę. W najgorszym przypadku radzono mi udawanie martwej, ponieważ atakujący niedźwiedź nie chce nas zjeść, a po prostu zabić. Martwi nie jesteśmy już dla niego interesujący. Obejrzenie oskarowego filmu „Zjawa” rozbudziło wątpliwości, czy aby na pewno niedźwiedź tak łatwo uwierzy w tę udawaną śmierć.

W każdym razie bear spray to przydatna rzecz, którą warto mieć przy sobie, przemierzając szlak, gdzie łatwo o spotkanie z dzikimi zwierzętami.

Reklamy